, 25 listopada 2008

Polska Szkoła im. T. Kościuszki za dwa lata będzie obchodzić swoje 60-lecie. Jest to jedna z najstarszych szkół polonijnych, jeśli nie najstarsza. Ostatnie 25 lat istnienia tej szkoły nierozerwalnie związane jest dyr. Urszula Kraśniewska. To ona przewodzi i kieruje szkołą przy pomocy grona pedagogicznego i Koła Rodzicielskiego.

Kiedy kilka miesięcy temu zaczęliśmy przygotowywać się do tego specjalnego wydarzenia, jakim jest jubileusz 25-lecia pracy pani Urszuli Kraśniewskiej, zastanawialiśmy się w jaki sposób przedstawić i przybliżyć postać pani Urszuli, aby wszyscy lepiej a zarazem w zupełnie inny sposób poznali tę wyjątkową osobę.

Z pomocą jak zwykle przyszedł nam „Głos Nauczyciela” z redaktorem naczelnym Panią Heleną Ziółkowską i Panią Haliną Czajkowską, które zaproponowały nam napisanie artykułu o naszej pani dyrektor. Pomysłów było wiele, ale najbardziej spodobała się nam sugestia przeprowadzenia wywiadu z panią Urszulą. 

– Od kiedy zaczęła pani pracę w Polskiej Szkole im. Tadeusza Kościuszki i jak wyglądały pani pierwsze lata pracy?
Do pracy przyjęła mnie ówczesna dyr. Barbara Woźniak, z którą spotkałam się prywatnie na przyjęciu u znajomych. Tam też podczas rozmowy dowiedziałam się, że B. Woźniak prowadzi szkołę „Kościuszki” i że ma wakat nauczycielski. Chętnie wyraziłam zgodę na pracę w charakterze nauczyciela klas VII i VIII. 
W następnym roku szkolnym 84/85 „awansowałam” do nauczania kl. I i II gimnazjalnej. Przygotowywałam się do pierwszych lekcji w gimnazjum bardzo solidnie, zrobiłam konspekt podsumowujący wszystkie okresy literackie, omówiłam uczniom każdy z nich a kiedy skończyłam, pytam – Czy ktoś czegoś nie rozumie? Cisza. Powtórka pytania – to samo. 
W końcu jedna z uczennic podnosi rękę i mówi: – Proszę pani my niczego nie rozumiemy! – Pomyślałam w pierwszej chwili: trzeba brać torby, nic tu po mnie, ale w efekcie tego zdarzenia zaczęłam dobierać słowa do poziomu uczniów i starałam się wszystko powoli wyjaśniać, i daliśmy sobie radę. 
W marcu 1985 p. B. Woźniak ustąpiła ze stanowiska dyrektora szkoły i zaproponowała mi objęcie tej funkcji. Przyjęłam tę propozycję z bijącym sercem, gdyż był to marzec, a w październiku szkoła obchodziła 35-lecie. Udało mi się wraz z nauczycielami przygotować jubileuszowe obchody.
– Jak wyglądało pani pierwsze spotkanie z panią Marią Zamorą, założycielką Szkoły im. Tadeusza Kościuszki?
Pierwsze spotkanie z panią Marią miało miejsce w drugim roku mojej pracy nauczycielskiej. Pan Siemaszko, prowadzący wówczas zespół taneczny, przywiózł Panią Marię na uroczystość szkolną. Umówiłam się na spotkanie, a pani Maria chętnie opowiadała mi historię naszej szkoły oraz mówiła o ludziach pracujących w szkole. Od tej pory pani Maria stała się honorowym gościem, matką naszej szkoły do końca swoich dni. 
Wydaje mi się że sporo radości dostarczyłam Jej zapraszając Ją na wszystkie imprezy organizowane w naszej szkole. Jak dziś pamiętam zorganizowaną w Konsulacie RP przy pomocy mojej skromnej osoby imprezę dla pani Marii Zamory, podczas której z rąk Konsula otrzymała Medal Komisji Edukacji Narodowej. Pani Maria była bardzo wzruszona. 
Przez wszystkie lata mojej pracy w szkole Tadeusza Kościuszki pani Maria Zamora była zawsze wyjątkowym i oczekiwanym gościem wszystkich imprez i uroczystości szkolnych. Była to wielka radość dla Niej, ale przede wszystkim dla nas.
– W ciągu 25 lat pracy była pani organizatorem lub współorganizatorem wielu uroczystości i wydarzeń szkolnych, jednak które w szczególny sposób utkwiły pani w pamięci?
Wszystkie wydarzenia z życia szkoły są dla mnie ważne. Najbardziej zapadł mi w serce jubileusz 50-lecia szkoły. Obecność na nim wielu znakomitych gości, takich jak pani Barbara Wachowicz i pani Maria Zamora, uświetniły tę uroczystość. Słowa pani Barbary Wachowicz wypowiedziane w czasie uroczystości, że „w Polsce jest niewiele szkół, które mogłyby przygotować taki jubileusz jak wasz” spłynęły jak miód na nasze serca. 
Chciałabym w tym miejscu wspomnieć, że w książce pani Barbary Wachowicz pt. „Nazwę Cię – Kościuszko” cały rozdział poświęcony jest naszej szkole. Jesteśmy dumni z tego, że mogliśmy udzielić pomocy finansowej, aby ta książka powstała, a szkoła im. Tadeusza Kościuszki przeszła do literatury polskiej. 
Jubileusz 50-lecia był bardzo ważnym wydarzeniem w życiu szkoły, ale przecież organizujemy mnóstwo mniejszych, nie mniej ważnych, wydarzeń, do których zaliczyć możemy wyjazdy na koncerty muzyczne czy do teatru. Zawsze zależało mi na tym, aby dzieci uwrażliwiać na piękno muzyki i sztuki. Bardzo zachęcającym gestem dla naszych uczniów są fundowane przez Koło Rodzicielskie stypendia naukowe, których inicjatorem był prezes Włodzimierz Bochenek a kontynuatorem jest obecna pani prezes Elżbieta Stankiewicz. Pieniądze te przekazywane są do szkół wyższych, do których ci uczniowie udają się po skończeniu polskiej szkoły.
– Zawsze tak pięknie mówi pani o dzieciach i młodzieży, ale w szczególny sposób podkreśla pani wyjątkowość młodzieży maturalnej, jej zachowanie w czasie studniówki i matury. Proszę nam o tym opowiedzieć.
Studniówka i matura to dwa najważniejsze wydarzenia w ostatnim roku uczęszczania do polskiej szkoły. Aby podkreślić wyjątkowość tych wydarzeń wprowadziliśmy strój galowy. Na zebraniu Zrzeszenia podsunęłam pomysł organizowania uroczystej Mszy św., w której uczestniczy cała młodzież maturalna. Matura jest wielkim przeżyciem dla uczniów, rodziców i nauczycieli. Nasza szkoła jako jedna z niewielu wprowadziła egzamin certyfikatowy. 
W ubiegłych latach wszyscy uczniowie z naszej szkoły ubiegający się o ten certyfikat zdali pozytywnie egzamin, a w tym roku dwoje uczniów z wynikiem celującym. Dyplomy certyfikatowe tym dwojgu uczniom zostały wręczone osobiście przez pana profesora Miodunkę, na warsztatach metodycznych, w obecności nauczycieli ze wszystkich szkół. Kiedy patrzę na młodzież maturalną, to ogarnia mnie wielka radość, że mamy tak pięknie ubranych i wspaniale zachowujących się młodych ludzi.
– Co jest najtrudniejsze w pracy dyrektora, a co najprzyjemniejsze?
Najtrudniejsze jest unikanie wszelkich nieporozumień, „dogodzenie” wszystkim. Utrzymanie grona pedagogicznego w pełnej życzliwości. Najprzyjemniejsze są sukcesy i osiągnięcia naszych wychowanków. Świadomość, że szkoła ma wysoki poziom, dzięki wspaniałym nauczycielom, że w szkole jest harmonia i spokój, że współpraca z Kołem Rodzicielskim układa się bardzo dobrze. Kiedyś jedna z nauczycielek naszej szkoły stwierdziła że jest dumna z pracy w Szkole im. Tadeusza Kościuszki ,i to była moja największa radość.
– Który uczeń pozostawił szczególmy ślad w pani pamięci i dlaczego?
Pamiętam mojego ucznia o nazwisku Alfred Karwowski, który urodził się w USA, mówił piękną, bezbłędną polszczyzną i brał udział w kilku konkursach recytatorskich zajmując pierwsze miejsca. Po latach sam był jurorem w tych konkursach. Ukończył studia i jest działaczem Kongresu Polonii Amerykańskiej w Chicago. 
Pamiętam bardzo wielu uczniów biorących udział w występie na pierwszej mszy graduacyjnej na Trójcowie. Był wówczas tak patriotyczny program, że wielu rodziców płakało w kościele, jak usłyszeli utwór „Mury” J. Kaczmarskiego. Ogromną radością dla mnie jest fakt, że prawie 100% naszych absolwentów kończy wyższe studia. O losach niektórych wiem, bo słyszę ich nazwiska, inni wyprowadzili się z Chicago, zajmują eksponowane stanowiska i świadczą o swojej polskości dwujęzycznością.
– Jak
układa się pani współpraca z nauczycielami, Komitetem Rodzicielskim i Dyrektorami innych szkół?
Dzięki nauczycielom, poziom w naszej szkole jest bardzo wysoki. Nie mogę mieć zastrzeżeń do pracy nauczycieli, bo uczą oni po prostu koncertowo. Panuje wśród naszego grona miła i bardzo przyjacielska atmosfera. Młodzi i nowi nauczyciele są otaczani opieką i nie pozostawiani samym sobie. W naszej szkole organizowane są lekcje koleżeńskie, na które zapraszamy nauczycieli z zaprzyjaźnionych szkół. Po lekcjach takich mają miejsce dyskusje i wymiana pomysłów.
Z Kołem Rodzicielskim najważniejsze we współpracy jest to, aby oddzielić pracę rodziców od pracy nauczycieli. Nauczyciel odpowiada za nauczanie i tym zawiaduje dyrektor a Koło Rodzicielskie odpowiada za sprawy administracyjne, zabezpieczenie zaplecza, organizowanie budynków i za to odpowiada prezes. 
Młodym, nowym dyrektorom chętnie udzielam porad i pomocy, jeśli tylko zwracają się do mnie. Najważniejsze co mogę innym dyrektorom przekazać, to fakt, że dobry dyrektor powinien mieć trzy cnoty – winien być „niemy, głuchy i ślepy”, ale powinien wszystko widzieć, wszystko słyszeć, ale mało mówić ! 
– Dobrze wiemy o pani wielkiej pasji, jaką jest podróżowanie. Zwiedziła pani wiele miejsc w Polsce, Ameryce i na świecie. Czy zechciałaby pani coś o tych miejscach opowiedzieć? 
Uwielbiam turystykę. Chciałabym podróżować dużo więcej, ale jestem wdzięczna losowi za to, co mi daje. Zwiedziłam kilka krajów europejskich, między innymi zamki nad Loarą we Francji, byłam w Anglii, Szkocji, Irlandii, zwiedziłam Fiordy Norweskie, Szwecję, Danię, spędziłam miło czas na Korsyce a także w Syrii, Libanie i Jordanii.
Byłam również w Chinach i podczas tej wycieczki na Murze Chińskim zorganizowałam Polską Wigilię. Uczestnicy wycieczki byli bardzo wzruszeni. Zwiedziłam prawie wszystkie stany w Ameryce, mam miłe wspomnienia szczególnie z Alaski. Moja ostatnia piękna wyprawa to Wyspy Dziewicze, z której też mam miłe wspomnienia.
– Wiemy również o pani aktywnej działalności w Zrzeszeniu Nauczycieli Polskich. 
Ze Zrzeszeniem jestem związana od 26 lat, czyli od początku mojej pracy w Szkole im. Tadeusza Kościuszki. Zawsze starałam się wspierać Zrzeszenie, przede wszystkim namawiając nauczycieli do wstępowania w szeregi naszej organizacji. Chętnie wspierałam nowych dyrektorów informacjami na temat prowadzenia szkół i współpracy z Kołami Rodzicielskimi. W tym celu organizowałam spotkania dyrektorów w naszej szkole.
– Dziesięć Zjazdów Nauczycieli Polonijnych mamy już za sobą. Brała pani udział prawie we wszystkich. Jak pani je zapamiętała, który najbardziej i dlaczego? 
Z dziesięciu Zjazdów, które dotychczas były, nie byłam tylko na jednym – nad Niagarą. Wszystkie były piękne, owocne i ciekawe, ale przypadł mi do serca ten ostatni, jubileuszowy w Bostonie. Był wspaniale zorganizowany, było wielu delegatów i szacownych gości z Polski.
– Czym dla pani jest przyjaźń? 
Dbam o przyjaźnie i pielęgnuję je, bo przyjaźń jest darem niebios. Wśród przyjaciół nigdy nie czuję się samotna. ”Przyjaźń podwaja radość a o połowę zmniejsza przykrość”.
– Co chciałaby pani powiedzieć osobom, z którymi pracuje pani w Polskiej Szkole im. Tadeusza Kościuszki?
Wszyscy nauczyciele, którzy pracują w polskiej szkole, starają się wpoić dzieciom i młodzieży cechy polskości, wykonują kawał dobrej roboty. Chciałabym za to serdecznie Im podziękować. To dzięki Nim poziom w naszej szkole jest taki wysoki. 
Dziękując, nie mogę zapomnieć o wspaniałym Kole Rodzicielskim i Rodzicach, bez których praca naszej szkoły byłaby niemożliwa. To Oni na swych barkach dźwigają organizację naszej szkoły i rozwiązują nasze problemy finansowe.
Jestem dumna z tych 25 lat pracy – jest to posłannictwo, które staram się wykonywać jak potrafię najlepiej. 
Pragniemy w imieniu nauczycieli, rodziców, uczniów i wszystkich osób, które nas o to prosiły, złożyć na pani ręce szczególne i wyjątkowe życzenia z okazji pani Jubileuszu. Pragniemy panią zapewnić o naszej przyjaźni, oddaniu i życzliwości. dziękując za wszystko, co pani zrobiła dla całej społeczności naszej szkoły. 
Wywiad przeprowadziły: 
Urszula Gawlik 
Alina Zdankiewicz

x

Categories: Wywiady



Related news

Clarens free state south africa accommodation
Vincent munire arctique et antarctique
Como hacer esqueixada de bacalao a lo
Nul en orthographe que faire a shanghai
Hotel ilet thierry martinique airport
Coqueta y presumida vitoria espirito
Desfile colombia moda 2019
Cv chirurgien dentist e quebec